17 czerwca 2010
Tajemnicze miejsca
Krąży wiele legend i mitów na temat nawiedzonych miejsc w kraju gdzie można natknąć się na zjawy i upiory. Jedni wierzą, że owe podania są autentyczne i sami mieli okazję (bądź pecha) stanąć oko w oko z duchem. Inni traktują opowieści jako formę rozrywki nie mającą niczego wspólnego z prawdą – twierdzą, iż są jedynie historyjkami przekazywanymi z pokolenia na pokolenie w celu zastraszania i rozpowszechniania. Mieszkańcy Nowego Sącza przekonani są o prawdziwości legend. Według nich każdej nocy na rynku można natknąć się na zjawę mężczyzny. Jest to prawdopodobnie Michał Sędziwój, jeden z najznakomitszych alchemików w całej siedemnastowiecznej Europie. Nowy Sącz był wyjątkowym dla niego miejscem. To właśnie tam zamieszkiwał w latach swojej młodości oraz stawiał pierwsze kroki naukowej kariery. Przechadza się przez plac ubrany w uniwersytecką togę. Jego postać, krocząca z podniesioną głową, nigdy nie rzuca cienia. Monety, które sypie na ziemię nie wydają żadnego dźwięku a wraz z nadejściem dnia znikają. Legenda głosi także, że spotkanie z alchemikiem daje szczęście każdemu komu się przytrafi. Najbardziej znana zjawa obecna w krakowskich przekładach. Jest to widmo młodej, obdarzonej nieziemską uroda niewiasty ubranej w długą, czarną szatę. Duch kobiety z czarnymi włosami ukazuje się do dzisiaj mimo, iż Pałac Wielkopolskich został przebudowany na urząd miejski. Historia jej życia i śmierci ma związek z krakowskim biskupem. Duchowny zmuszony do przeprowadzenia spowiedzi pięknej dziewczyny przystał na warunek pod groźbą pozbawienia życia. Po wyspowiadaniu panny i udzieleniu jej komunii świętej ksiądz był świadkiem jej morderstwa. Kat, którym go wcześniej zastraszano ściął jej głowę. Aby zniwelować ich (księdza i kościelnego) przerażenie, gospodarz domu poczęstował ich lampką wina. Po powrocie do parafii pomocnik wikarego zmarł a on sam ciężko zachorował. Okazało się, że napój był zatruty. Legendę w nienaruszonej formie przekazuje druk nieznanego autorstwa pod tytułem Panowie Wielkopolscy pochodzący z XIX wieku. Dokument rzuca cień prawdy na całą historię. Prawdopodobnie kobietą skazaną na egzekucję była dama zakochana w zwykłym pokojowym. Za swą niewinną miłość została skazana na śmierć. Od tej pory na rodzinie zamieszkującej pałac ciążyć miała klątwa. Nocami w miejscowości Kórnik leżącej niedaleko Poznania, w pałacu należącym niegdyś do rodziny Działyńskich pojawia się widmo młodej kobiety – dawnej gospodyni zamku. Damą dworu była Teofilia z Działyńskich Szołdrska Potulicka. Znany jest wygląd kobiety gdyż malarz Antoni Pesne uwiecznił jej urodę na płótnie. Zgodnie z podaniami przed północą młoda dziewczyna w białej peruce i krynolinie opuszcza ramy obrazu i spaceruje po posiadłości. Za życia była znakomicie wykształcona zważając na owe czasy, interesowała się także chemią. Dwukrotnie zamężna nie była zbytnio szczęśliwa. Prowadziła spór z miejscowym proboszczem gdyż jak ówcześni arystokraci nie imponowała pobożnością. Jej własnością były także tereny ruin myśliwskiego zameczku należącego do Górków. Zainteresowani twierdzili, że w piwnicy ukryty został skarb, nad którym czuwają złe, nadprzyrodzone moce. Zniweczyć można je było jedynie przez zorganizowanie pielgrzymki wraz z księdzem prowadzącym odpowiednie obrzędy. W czasach gdy Teofilia sprawowała swój ziemski żywot jeden z księży próbował unicestwić wzburzoną siłę lecz bez spodziewanego rezultatu. Pani domu widząc bezowocne próby i starania wydała rozkaz zburzenia budowli.
Tagi: biała dama, kórnik, legenda, miejsca, nowy sącz, Tajemnicze, upiory, zjawy

