17 kwietnia 2010
Polskie upiory i zjawy
Legenda Dolnego Śląska. Wszechobecne widmo krążące po zamku w Grodźcu przedstawia ducha rycerza nazwanego Czerwonym Upiorem. Zamek ten należał niegdyś do rodu Piastów i już w ich czasach istniały przekłady świadczące o prawdziwości zjawiska bądź chociażby legendy dotyczącej osoby widmowego rycerza. Jest to upiór ubrany w zbroję i długą opończę w kolorze purpury. Ludność zamieszkująca okolice terenów zamkowych w czasach powojennych również wtóruje jakoby owy mit był prawdą, widzieli bowiem na własne oczy nadprzyrodzonego mężczyznę stojącego na najwyższej baszcie. Z Czerwonym Upiorem wiąże się historia dotycząca kasztelana Jana urzędującego w zamku. Był on bezlitosnym i mściwym człowiekiem, który prześladował poddanych i skazywał ich na wieczne męki. Pewnego dnia ukazało mu się owe widmo. Przerażony całym zdarzeniem resztę życia poświęcił na pomaganie biednym. Na jego cześć, w ścianę komnaty rycerskiej, wmurowany został posąg prezentujący jego głowę. Również jego wnuk, władający włościami wiele lat później odznaczał się niebywałym barbarzyństwem. Zmienił stare nawyki dopiero po wydarzeniu, które wstrząsnęło nim tak bardzo jak przed laty jego dziadkiem – kiedy to z ust kamiennej głowy posypały się złote dukaty. W Tuczynie, który obecnie znajduje się na terenach ukraińskich, znajduje się przepiękny zamek należący w zamierzchłych czasach do roku Wedlów – Tuczyńskich, niezwykle szacownych szlachciców. Na murach zamku pojawiają się dwa widma: młodej kobiety ubranej w biel oraz młodego giermka z sokołem na ramieniu. Ich los związany jest z wydarzeniami rozgrywającymi się w XIV wieku. Władca pochodzący z rodu Tuczyńskich ożenił się w owym czasie z urodziwą panną z rodu wielkopolskich. Małżeństwo tych dwojga nie było poparte gorącym i prawdziwym uczuciem, ciągłe kłótnie i niesnaski tylko rozdzielały tych dwojga. W czasie gdy pan domostwa wysuszył ze swoją świtą do Krakowa, pani rozkochała w sobie – z wzajemnością – młodzieńca z dworu. Spotykali się potajemnie w sali będącej pracownią z narzędziami do przędzenia. Niefortunnie sokolnik zginął z rok ukochanej w trakcie polowania urządzonego na cześć powracającego męża. Zrozpaczona żona kasztelana zamknęła się w wieży i tam skonała. Do dziś z sekretnego pokoju dochodzą odgłosy turkoczącego kołowrotka oraz unoszą się z wiatrem dźwięki wydawane przez sokoła witającego swojego pana.
Tagi: dama, dolny śląsk, grodziec, legenda, opowieści, rycerz, tajemnica, tuczyn, upiory, zjawy

